Strona główna GPW Szalony rollercoaster na Wall Street

Szalony rollercoaster na Wall Street

Wall Street w czwartek miała jedno zadanie: pokazać, czy to wtorkowa przecena, czy może środowe zwyżki mówią prawdę o rynku. Duży spadek potwierdzałby „niedźwiedzie” nastroje, wzrost potwierdzałby „bycze”, ale nadal nie wiadomo by było, czy nie jest to tylko kończące kwartał „windows dressing”.

Wydawało się, że demonstracyjne wsparcie zasady „kupuj spadki” przez duże wzrosty indeksów w środę zniechęcą podaż. Okazało się jednak, że tak się nie stało, o czym niżej. Przed sesją zły nastrój robiły spadające indeksy europejskie. Szkodziło bykom tam mocne euro i generalnie czekanie na zaostrzenie polityki monetarnej prze wiele banków centralnych.

Jak zwykle w czwartek, w USA opublikowany został raport z rynku pracy. Dowiedzieliśmy się, że w minionym tygodniu złożono 244 tys. nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (oczekiwano 240 tys.). Średnia 4. tygodniowa dla tych danych spadła. Pojawił się też ostateczny odczyt amerykańskiego PKB dla pierwszego kwartału (wzrósł o 1,4%, oczekiwano 1,2%). Była to już druga weryfikacja, więc wpływ na zachowanie rynków był żaden.

Indeksy na Wall Street od początku sesji spadały i to spadały systematycznie. Znowu liderami spadków były spółki z NASDAQ. To ściągało w dół indeks również S&P 500, w którym zyskiwał nadal (po wzroście w środę) sektor bankowy. Ten szalony rollercoaster tłumaczono przejściem kapitałów z NASDAQ w sektor bankowy. Temu pierwszemu ostrzejsza polityka monetarna będzie szkodziła, a temu drugiemu będzie pomagała.

Nie było to niesensowne wytłumaczenie, ale dużo zależało od tego jak zakończy się sesją. Jeśli S&P 500 zredukowałby spadki do mało znaczących to potwierdzałoby tezę o tej rotacji. Zwiększenie skali spadków zaprzeczałoby według mnie tej tezie. W końcówce byki nieco podciągnęły indeksy, ale spadły one dokładnie tyle ile w środę wzrosły. To stawia po prostu olbrzymi znak zapytania. Jedno jest pewne – gdyby jakieś wątpliwości zaszkodziły sektorowi bankowemu to ruszyłaby pełnowymiarowa korekta.

GPW rozpoczęła czwartkową sesję od wzrostu indeksów, ale tylko WIG20 zyskiwał naprawdę wyraźnie (okolice jednego procenta). MWIG40 odbijał niechętnie. Jak tylko nasi gracze zobaczyli na innych giełdach niechęć do prowadzenia indeksów na północ to i u nas WIG20 zaczął się osuwać.

Przed południem zarówno WIG20 jak i MWIG40 zaklinowały się na linii poziomu neutralnego. Nasz rynek wyglądał lepiej niż niemiecki i zdecydowanie lepiej niż francuski. Po pobudce w USA WIG20 ruszył na północ, bo czekano na zbawienny wpływ wejścia do gry Amerykanów. Jednak i ten ruch zakończył się niepowodzeniem.

Dopiero sama końcówka sesji byłą bardzo „bycza”, mimo że indeksy na innych giełdach europejskich nurkowały. WIG20 zakończył dzień wzrostem o 0,07%, a MWIG40 o 0,24%. Takie zachowanie ewidentnie było wynikiem kończącego się kwartału.

Piątek jest w USA dniem przed bardzo długim weekendem. We wtorek jest święto Niepodległości, a w poniedziałek odbędzie się połowa sesji. To już dzisiaj powinno znacznie ograniczyć aktywność graczy. Może też zniechęcić graczy w Europie do bardziej zdecydowanych ruchów kapitałowych.

Dzisiaj nasz rynek powinien zareagować na spadki w USA i w Azji zniżkowym początkiem sesji. Nie znaczy to jednak, że musimy zakończyć dzień spadkami. U nas sektor bankowy w WIG20 jest bardzo mocny, a ponieważ na świecie to ten sektor ostatnio trzyma się bardzo dobrze to niewykluczone, że uda się znacznie ograniczyć straty.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here