Strona główna Forex Czekanie na plan Trumpa znudziło się inwestorom

Czekanie na plan Trumpa znudziło się inwestorom

71
0
UDOSTĘPNIJ

We wtorek w USA nadal kalendarium było całkowicie puste. Czekano na nowe impulsy i wydawało się, że rynek skazany jest znowu na marazm. Okazało się, że inwestorzy zaczęli się denerwować czekaniem na plan podatkowy Trumpa.

W czwartek Republikanie będą usiłowali przegłosować kontrowersyjną zmianę Obamacare (ustawy o ochronie zdrowia), ale mają w Izbie Reprezentantów tylko 20 posłów przewagi, a podobno nie wszyscy Republikanie będą za ta ustawą głosować.

Dyskusje na ten temat, w połączeniu z brakiem projektu zmian podatkowych wstępnie obiecywanych przez Biały Dom na połowę marca, zaczęły rodzić wątpliwości, co do realności „fenomenalnych” (jak obiecywał prezydent Trump) zmian podatkowych.

Zwiększał te wątpliwości stały spadek poparcia dla Trumpa (37%), co może zachęcić wielu Republikanów do buntu. A przecież wszyscy wiedzą, że dziesięcioprocentowy wzrost indeksów wnikał właśnie z dyskontowania tych zmian. Nic dziwnego, że gracze na rynku akcji stali się nerwowi.

Sesja na Wall Street rozpoczęła się od wzrostu indeksów. Osłabienie dolara pomagało eksporterom, co podnosiło cenę akcji w tym sektorze. Okazało się, że był to łabędzi śpiew „byków”. Indeksy zaczęły błyskawicznie spadać. S&P 500 tracił ponad jeden procent, a NASDAQ ponad półtora procent.

Pozostawało pytanie czy i jeśli to jak mocno włączą się w końcówce kupujący przecenione akcje. Owszem, byki nawet spróbowały, ale poniosły sromotną klęskę. S&P 500 stracił 1,24%. Taka skala spadku nie była widziana od wielu miesięcy, więc może zapowiadać trwalszą zmianę nastrojów.

GPW rozpoczęła wtorkową sesję z dużym entuzjazmem. Natychmiast WIG20 odrobił straty z poniedziałkowej sesji i na rynku zapanował marazm. Bykom musiało trochę szkodzi zachowanie innych giełd europejskich, gdzie indeksy po wzroście wróciły do poziomów neutralnych. Nie prowadziło to jednak u nas do wyraźnego obniżenia indeksów, ale bardzo powolny proces osuwania się odbywał.

Dopiero tuż przed rozpoczęciem sesji w USA, kiedy indeksy europejskie już całkiem wyraźnie zyskiwały, indeks wybił się z tego trendu bocznego. Nadal tracił MWIG40. Okazało się, że ten ruch WIG20 był falstartem. Przecena na Wall Street tak zdenerwowała posiadaczy akcji, że ruszyli tłumnie do wyjścia, a WIG20 bez przerwy tracąc zakończył sesję spadkiem o 1,27%. Podobnie (1,23%) stracił MWIG40.

Jak widać zeszłotygodniowe rozgrywki kontraktowe utworzyły dość zafałszowany obraz rynku. Jeszcze jeden spadek WIG20 i wybicie z flagi będzie anulowane. Teraz rozpoczęła się jak widać korekta, która wcale nie musi zakończyć hossy, ale dopóki administracja Trumpa przynajmniej nie opublikuje, a potem nie doprowadzi do przyjęcia przez Kongres swoich propozycji podatkowych to rynki będą nerwowe.

Po wczorajszej przecenie na Wall Street początek sesji w Europie wydaje się być dzisiaj oczywisty – spadek indeksów. Potem sporo zależy od początku sesji w USA. Jeśli nadal będzie widać chęć do przeceny to w Europie (w tym w Polsce) zapanuje panika. Jeśli widać będzie chęć do odbicia (bardziej prawdopodobne, co nie znaczy, że odbicie dotrwa do końca sesji) to nerwy w Europie zostaną opanowane.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here