Strona główna Forex 5 pomysłów inwestycyjnych na drugi kwartał

5 pomysłów inwestycyjnych na drugi kwartał

60
0
UDOSTĘPNIJ
  • EURAUD – czy para będzie w stanie obronić minima wobec lepszych perspektyw dla strefy euro?
  • EURJPY – który rynek da zarobić, jeśli Marine Le Pen wygrałaby wybory prezydenckie?
  • SPA35 względem US500 – ożywienie w Europie kontra ryzyko rozczarowania w USA
  • Cotton – ceny bawełny wyraźnie wzrosły, ale ekstremalne pozycjonowanie może być sygnałem ostrzegawczym

Pierwszy kwartał tego roku został zdominowany przez USA, gdzie Donald Trump objął urząd prezydenta, a Fed po raz kolejny podniósł stopy procentowe. W drugim kwartale uwaga rynków przeniesie się na Europę.

EURAUD – pozycja długa

Rok 2017 rozpoczął się obiecująco dla europejskiej gospodarki i być może jest to koniec kilkuletniej stagnacji. Nie tylko zobaczyliśmy wzrost wskaźników koniunktury gospodarczej do poziomów niewidzianych od 2011 roku, ale poprawa była widoczna jednocześnie w wielu krajach. Jeśli ten trend utrzyma się, a optymistyczne wskazania badań koniunktury zostaną potwierdzone wyższą dynamiką wzrostu gospodarczego i trwałym odbiciem inflacji bazowej, EBC może zdecydować się na zmiany w polityce pieniężnej jeszcze w tym roku. Tymczasem australijska gospodarka wysyła mieszane sygnały. Z jednej strony wzrost PKB przyspieszył, a w bilansie handlowym pojawiła się nadwyżka. To jednak głównie zasługa wyższych cen surowców przemysłowych, które na dłuższą metę mogą być nie do utrzymania. Jednocześnie rynek pracy nadal generuje głównie niepełne etaty, a inflacja bazowa jest niska. Stopy procentowe w Australii są wyższe niż w strefie euro, ale RBA nie szykuje się do ich podnoszenia, za to choćby wyprowadzenie stóp dla euro do pozytywnych wartości byłoby przy stabilnych stopach w Australii pozytywne dla EURAUD. Co więcej, patrząc już obecnie na rynek obligacji kurs AUD wydaje się zbyt wysoki, podtrzymywany jedynie za pomocą cen metali przemysłowych. Wreszcie, euro cały czas wydaje się oferować premię za ryzyko polityczne i zażegnanie tego ryzyka może przełożyć się na umocnienie wspólnej waluty w drugim kwartale.

EURJPY – zagranie „Le Pen”

Wybory prezydenckie we Francji to najważniejsze wydarzenie polityczne w drugim kwartale, nie tylko w Europie, ale dla globalnych rynków ogółem. Czekają nas dwie tury, jest też trzech głównych kandydatów, jednak dla rynków liczy się tylko jedno nazwisko – Le Pen. Marine Le Pen, liderka Frontu Narodowego chce powrotu do franka oraz obiecuje referendum ws. członkostwa Francji w UE w ciągu sześciu miesięcy od objęcia urzędu prezydenta. Na wzór Davida Camerona chce negocjować lepsze warunki członkostwa dla Francji i od tego uzależnić swoje poparcie w referendum, które już zostało okrzyknięte mianem Frexitu. Samo takie referendum byłoby kolejnym ciosem dla osłabionej Unii, więc rynki traktują potencjalne zwycięstwo Le Pen jako ryzyko egzystencjalne dla euro. Już w lutym na Starym Kontynencie zrobiło się nerwowo, gdyż notowania Le Pen zaczęły niebezpiecznie rosnąć, m.in. wobec problemów wcześniejszego faworyta, Francoisa Fillona, któremu zarzucono defraudację publicznych pieniędzy. W marcu jednak na czoło wyścigu wysunął się centrolewicowy kandydat Emmanuel Macron i rynki odetchnęły z ulgą. Jednak warto mieć na uwadze, że w ubiegłym roku sondaże nie przewidziały dwóch najważniejszych rozstrzygnięć politycznych – Brexitu oraz wygranej Donalda Trumpa. Co więcej, pozycja Le Pen cały czas wydaje się solidna i jest zbyt wcześnie, aby wykluczyć jej wygraną. Pierwsza tura odbędzie się 23 kwietnia, druga zaś 7 maja.

Ponieważ wygrana Le Pen byłaby zaskoczeniem, a jednocześnie miałaby daleko idące konsekwencje ekonomiczne, należałoby spodziewać się gwałtownych ruchów na rynkach finansowych. Naszym zdaniem ciekawym instrumentem w takim scenariuszu byłaby para EURJPY. Euro traciłoby wobec ryzyka Frexitu, zaś zwiększona awersja na ryzyko umacniałaby jena. Warto zwrócić uwagę, że skala spadku pary w dzień ogłoszenia wyników referendum w Wielkiej Brytanii wyniosła 1250 pipsów. Naszym zdaniem istniałaby szansa na podobny ruch.

SPA35 – pozycja długa/US500 – pozycja krótka

Główne globalne rynki akcji są w bardzo zdradliwym miejscu. Z jednej strony klasyczne miary fundamentalne sygnalizują przewartościowanie. Przykładowo relacja ceny do zysku dla S&P500 skorygowana o cykl koniunkturalny i inflację tylko raz była istotnie wyżej niż obecnie – w szczycie tzw. bańki internetowej. Co ciekawe, drugi kwartał w tej dekadzie był też sezonowo najsłabszy i jako jedyny przynosił średnią stratę (na poziomie 1%). Niemniej jednak,na ten moment nie widać przekonujących sygnałów podażowych. Trend wzrostowy jest zachowany, a sam test górnego ograniczenia kanału wzrostowego to trochę za mało. Takim sygnałem mógłby być przesadny optymizm inwestorów, ale wskaźniki sentymentu są na neutralnych poziomach i nie można wykluczyć dalszej hossy pomimo oznak przewartościowania. W tej sytuacji warto rozejrzeć się za koncepcjami bazującymi na wartościach relatywnych jak na przykład relacja hiszpańskiego Ibex35 (instrument SPA35, bazujący na kontrakcie na indeks) względem S&P500 (instrument US500, bazujący na kontrakcie na indeks). Relacja ta jest obecnie 60% poniżej wartości z początku dekady, ale w ostatnich miesiącach przestała spadać, a czynniki fundamentalne sugerują, że może ulec przynajmniej częściowemu odwróceniu. Ożywienie gospodarcze w Europie ma podwójnie pozytywne korzyści dla notowań banków. Z jednej strony oznacza mniejszą ilość niespłacanych kredytów, z drugiej zaś wzrost rynkowych stóp procentowych przekładający się pozytywnie na marże depozytowe. Powinno to zatem sprzyjać indeksom o sporym udziale banków, takim jak Ibex35. Tymczasem w USA w obecnej sytuacji łatwiej może być o rozczarowanie, zarówno ze strony gospodarki, jak i polityki gospodarczej. Rynki liczą na sporą obniżkę podatków oraz wydatki infrastrukturalne, jednak zarówno arytmetyka budżetowa, jak i proces legislacyjny mogą sprawić, że obietnice prezydenta Trumpa zostaną zrealizowane później i w mniejszym stopniu niż oczekują inwestorzy.

Cotton – pozycja krótka

Rynek bawełny jest obecnie w bardzo ciekawym miejscu. Ceny wzrosły o ponad 40% od dołków z początku 2016 roku w konsekwencji ograniczenia podaży przez Chiny. Kraj ten posiada około 50% światowych zapasów surowca i władze podjęły decyzję o ich ograniczeniu. To przełożyło się na deficyt w ubiegłym roku i pomogło w odbiciu cen. Jednak przy obecnych poziomach cenowych fundamenty nie wyglądają już tak dobrze. Po pierwsze, zapasy nadal pozostają na wysokim poziomie, znacznie przekraczając średnią za ostatnie 15 lat. Perspektywy dla popytu również są przeciętne. Chiny mogą nieco zwiększyć zapotrzebowanie w tym roku, jednak w pierwszej kolejności będą korzystać z zapasów, zatem import pozostanie niski. Z drugiej strony podaż może wzrosnąć, gdyż amerykańscy farmerzy wybierają bawełnę wobec niskich cen innych surowców. To, co jednak przykuwa naszą uwagę w największym stopniu to pozycjonowanie inwestorów spekulacyjnych. Liczba pozycji spekulacyjnych jest na rekordowym poziomie, zaś liczba pozycji krótkich jest blisko wieloletnich dołków. W ostatnim czasie widzieliśmy spore cofnięcia na takich rynkach jak ropa, srebro czy dolar amerykański i były one po części spowodowane pozycjonowaniem, mimo iż nie było ono aż tak ekstremalne jak w przypadku bawełny. Może się zatem okazać, że drugi kwartał przyniesie spadki cen bawełny, o ile nie dojdzie do dalszego pozytywnego zaskoczenia ze strony fundamentów.

Platyna – buy limit na 895

Platyna nie jest tak popularnym metalem szlachetnym jak złoto czy srebro, ale długoterminowe perspektywy cenowe mogą być w tym przypadku najbardziej korzystne. Relacja cen platyny i złota za ostatnie 25 lat wynosiła ok. 1,4 i miało to dobre uzasadnienie. Koszty wydobycia platyny są bowiem znacznie wyższe niż w przypadku złota. Tak zwane koszty kasowe, obejmujące jedynie bezpośrednie wydobycie, przekraczają 1000 dolarów dla platyny, podczas gdy dla złota jest to ok. 700 dolarów. Tymczasem aktualny stosunek ceny tych metali to mniej niż 0,8. Oznacza to, że większość spółek wydobywających platynę traci pieniądze. Ostatnie lata nie były dobre dla kruszców ze względu na umocnienie dolara i wzrost oczekiwań na podwyżki stóp w USA. Platyna dodatkowo była pod presją plotek o dużych ukrytych zapasach surowca. Te jednak musiały zostać istotnie zredukowane w efekcie dłuższego okresu deficytu na rynku i wobec niskich cen ten proces będzie się pogłębiać. W przeciwieństwie do złota produkcja platyny jest też skoncentrowana w RPA, istnieje zatem większe ryzyko zakłóceń np. w wyniku strajków. Na dłuższą metę platyna powinna też zyskiwać dzięki dywersyfikacji popytu. Metal ten używany jest przede wszystkim w przemyśle motoryzacyjnym do produkcji katalizatorów. Zagrożeniem dla cen jest wzrost popularności samochodów elektrycznych wykorzystujących baterie, z drugiej strony szansą jest produkcja jednostek wyposażonych w ogniwa paliwowe (rozwiązanie to promowane jest w Japonii). Zmiany te mają jednak charakter długoterminowy. W średnim horyzoncie platynie pomóc może wzrost popytu ze strony sektora jubilerskiego, a także popularyzacja funduszy ETF, które miały ogromne przełożenie na ceny złota w ciągu ostatniej dekady. Nie można wykluczyć, że powrót tematu czerwcowej podwyżki stóp w USA jeszcze zepchnie ceny kruszców w dół, ale naszym zdaniem spadek poniżej 900 dolarów za uncję stanowiłby bardzo atrakcyjną okazję inwestycyjną obliczoną na dłuższy horyzont czasowy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here